Zimowo-wiosenny start sezonu – Irek Szpak

Właśnie wróciłem z pierwszej w tym roku zasiadki. Niestety pogoda jest, jaka jest i nie tylko w Polsce, ale i w Austrii jeszcze tydzień temu wody były pokryte lodem. Dlatego ta pierwsza wyprawa odbyła się z lekkim opóźnieniem. Prognozy pogody na weekend nie były zachęcające, bo słońce miało pojawić się zaledwie na kilka godzin, a tak to całą sobotę miał padać deszcz, który miał się zmienić w śnieg i oczywiście znów miały wrócić ujemne temperatury. To jednak nie zniechęciło do spędzenia czasu nad wodą. Co roku z okazji swoich urodzin wybieram się na ryby to dlaczego miałbym nie pojechać i tym razem. Mogłem sobie pozwolić na dokładnie 48-godzinną zasiadkę to nie dużo, ale zawsze szansa na przechytrzenie wiosenno-zimowego miśka.

Biorąc pod uwagę fakt, że woda miała przy powierzchni zaledwie 9 stopni, to nie liczyłem na zbyt wiele. Jednak miałem nadzieję na te momenty, gdy pojawiało się słońce, dlatego postanowiłem umieścić swoje zestawy na płytszej części zbiornika. Miałem możliwość położenia zestawów od 4m do 70 cm głębokości. Łowiąc na 3 wędki, zestawy umieściłem na płytszej wodzie, czyli 1 m głębokości a kolejne na około 2 m i 3 m. Z racji tego, że to wiosna, a nawet mógłbym powiedzieć jeszcze zima, miałem dylemat co do przynęt, jakie mogę zastosować. Pokusiłem się o założenie na jednym zestawie Mulberry Rod Hutchinson – kulka, którą nie raz przynosiła mi ryby w trudnych warunkach. A także w ostatnim czasie mój ulubiony pływak Scopex firmy DT Baits. Na trzecim włosie próbowałem wielu możliwości. Jako zanęty używałem drobnego pelletu, a także słodkiej kukurydzy z puszki oraz kilka pokruszonych kulek i garść białych robaków.

Zanotowałem 6 brań, z czego na macie pojawił się jeden leszcz i 4 karpie — największy miał 17,30 kg co uważam za świetny wynik w tak trudnych warunkach. Co mnie mocno zaskoczyło, to wszystkie brania były z płytkiej wody i tylko na słodkie kulaski. Większość brań to pierwsze dni, kiedy jeszcze pojawiało się słoneczko. Po totalnym załamaniu pogody, kiedy pojawił się śnieg i mróz zanotowałem dwa brania, z czego jedno to karp 5 kg a drugie to spinka.

Mimo wszystko uważam, że to był świetny wyjazd. Zachęcam próbować swoich sił nawet w tak trudnych warunkach, jakie mamy w tej chwili.

Z karpiowym pozdrowieniem Irek Szpak – Duxon Team

Dodaj komentarz