Rybnik według Janka Zawady

Zalew rybnicki to bez wątpienia najbardziej znane i chyba najlepsze łowisko karpiowe w Polsce. Tegoroczny wysyp gigantycznych sztuk, w tym nowy rekord naszego kraju (34,5kg) definitywnie to potwierdza. Łowisko ze względu na dość rygorystyczny regulamin i charakter samej wody nie należy do łatwych.

Przytoczę kilka punktów z regulaminu: wywożenie zanęt i przynęt wyłącznie za pomocą tzw. modeli pływających, zakaz łowienia i biwakowania w nocy (poza miejscami do tego wyznaczonymi), do tego wiele niespodzianek na dnie zbiornika, nierzadko gęsta para zalegająca na powierzchni wody i dostęp do najlepszych miejscówek często ponad 300m od brzegu, to standardy na tym akwenie.

Dlatego skuteczne łowienie w tym zbiorniku wymaga użycia sporej ilości sprzętu i to z najwyższej półki. Sondowanie – zazwyczaj od tego zaczynamy każdą zasiadkę na nieznanej wodzie lub na nowej miejscówce. Mieliśmy to szczęście że w pierwszym dniu naszego pobytu na zalewie było w miarę spokojnie i odszukanie oraz oznaczenie potencjalnie dobrych miejscówek nie zajęło nam zbyt wiele czasu.

Zdecydowanie gorzej było w kolejnych dniach. Kończyliśmy w typowej dla zalewu pogodzie z silnym wiatrem, unoszącym kłęby pary wodnej, mocno ograniczającej widoczność, co dość znacznie utrudniło nam ściągnięcie markerów po zakończeniu łowienia.

Bardzo podobnie wyglądała sprawa wywózki przynęty i zanęty. W dobrych warunkach pogodowych radziłem sobie tradycyjnym modelem, wspomagając się lornetką, bo moja miejscówka oddalona była 350m od brzegu. W miarę pogarszającej się aury, tylko dzięki koledze, który dysponował modelem wyposażonym w GPS mogłem dalej wędkować. Holowanie ryb z tak dużej odległości, czy nawet ściągnięcie pustego zestawu, zweryfikuje jakiekolwiek niedoskonałości naszego sprzętu. Nie miałem z tym problemu, moje Lentusy z bardzo pojemną szpulą i nawiniętą plecionką Carp Octa Braid (600m – 0,26) radziły sobie świetnie.

Linia brzegowa zalewu rybnickiego w dużej mierze jest wybetonowana, w wielu miejscach do ułożenia wędzisk potrzebny jest solidny stojak, na którym spoczną nasze karpiówki. Model Fourliner na czterech stabilnych nogach z możliwością ustawienia wędzisk pod każdym kątem, którego używałem na tej wyprawie bardzo pewnie zabezpieczy nasze kije w takim terenie.

Brania karpi o tej porze roku z tak odległych miejscówek są często mało widoczne, dlatego czułe i niezawodne sygnalizatory to niezbędny element wyposażenia. Sound Linery, które towarzyszą mi na każdej wyprawie, ze świetnym radiem i z możliwością pełnej regulacji czułości, nigdy mnie nie zawiodły.

Dodaj komentarz