Karpiowa lekcja – Nash Tackle

Szybkie nocki to coś co lubimy najbardziej, to właśnie podczas krótkich zasiadek spędzamy nad wodą najwięcej wolnego czasu.  W naszej okolicy znajduje się sporo mniejszych leśnych zbiorników, i to one od zawsze były naszym oczkiem w głowie. Takie wody są znakomitym rozwiązaniem dla osób, dla których ilość wolnego czasu jest mocno ograniczona.


Bądźmy czujni

Naszym pierwszym krokiem stało się wybranie zbiornika, które znajduje się blisko naszego miejsca zamieszkania. Zaoszczędzenie czasu, które wolimy spożytkować na pobyt nad wodą jest priorytetem. Kolejnym z aspektów, którym kierowaliśmy się, była dobra znajomość danego zbiornika i pewność, że karpie w tak małym zbiorniku jeszcze pływają. Łowiąc na małych państwowych wodach, na których presja wędkarska jest bardzo duża, różnie niestety z tym jeszcze bywa, ale na szczęście wszystko idzie ku lepszemu. Istotną sprawą jest również nasze bezpieczeństwo. Nasz czas, który możemy przeznaczyć na wędkowanie, ogranicza się głównie do nocek. Warto wcześniej obserwować wodę. Spacery i obserwacja, mogą być bardzo pomocne przy wyborze miejsca położenia zestawów. Zlokalizowanie ryb na małych zbiornikach jest dużo łatwiejsze i postarajmy się to wykorzystać. Regularne odwiedziny i delikatne podsypanie wcześniej wybranej miejscówki owocuje. Tak więc starajmy się odwiedzać zbiornik często, spacerując wokół niego i obserwując to co się dzieje na wodzie i pod jej powierzchnią. To bardzo ważne, ponieważ możemy zaobserwować gdzie najczęściej karpie przebywają zdradzając to spławami, bąblowaniem oraz wygrzewaniem się. Jeśli będziemy posiadać podstawowe informacje dotyczące średnia głębokości, rodzaju i ukształtowania dna oraz naturalnego pożywienia ryb znajdującego się na danej wodzie, możemy śmiało próbować swoich sił.

Jak to wygląda u nas

Jesteśmy młodymi ludźmi i rzadko mamy czas na odwiedziny tych znanych i mniej znanych zbiorników karpiowych w naszym kraju. Już na początku naszej przygody, postawiliśmy sobie sprawę jasno, a ona w zamian, nauczyła nas sumiennego, ciężkiego oraz jak się okazało opłacalnego obławiania małych, ale ciężkich państwowych śródleśnych zbiorników. Każdy z nas ma przynajmniej jedną, swoją kilkuhektarową ”dziką” wodę, którą już rozpracował lub nadal nad nią pracuje, a złowienie ciężko wypracowanego karpia to dla nas zaszczyt. Łowione przez nas ryby trzymamy bardzo krótko.

Kończąc drugą zmianę zjawiamy się na łowisku kilka minut przed godziną 23. Zaczynamy od zarzucenia wszystkich wcześniej przygotowanych zestawów z PVA. Posiadamy więcej gotowych siateczek, aby nie robić tego nad wodą, dzięki czemu zaraz po braniu zestaw natychmiast lądują w wodzie. Musimy być 100% pewni swoich zestawów. Dobrze zawiązany przypon na odpowiednio dobranej plecionce, ostry hak to podstawa! Nie możemy sobie pozwolić na błędy w tym elemencie. Zestaw a leaderem bez ołowianego rdzenia Cling-on Leader, oraz mocna żyłka główna jest koniecznością. Jeśli w naszej miejscówce są zaczepy, a regulamin nie zabrania stosowania tzw. przyponów strzałowych, to zawsze je stosujemy. Ryby przyzwyczaiły się do tych samych przynęt i regularnego podawania pokarmu o tej samej porze, regularnie meldując się w nocenj stołówce. Nie preferujemy dużych wód oraz sypania do wody dużej ilości pokarmu. Nasze dwa łowiska, które obławiamy mają w sumie niecałe 3 ha powierzchni. Przed nocnymi sesjami, nęcimy bardzo delikatnie. Trzy razy co drugi dzień, wrzucając w określone miejsce nie więcej niż 8-10 kulek. W bankowych miejscówkach lądują odżywcze The Key, uzależniające TG Active i Scopex Squida, na który ryby tutaj reagują znakomicie oraz naszego ulubionego rakowego Key Cray.

Wszystkie nasze zestawy są bardzo proste, ale i skuteczne. Kombinowanie z zestawami nie przynosiło żadnego rezultatu, co z czasem pokazało, że prostota jest matką sukcesu. Do dnia dzisiejszego używamy klasycznego Blow-Back Riga i zestawu, który wszystkie inne ma pod sobą – Chod Rig’a. W okresie wiosenno-letnim minimalizujemy sprzęt do minimum. Jedna torba z przynętami i akcesoriami, pokrowiec z wędkami podpórkami i sygnalizatorami, podbierak, kołyska Carp Cradle ze Slingiem i łóżka. Ciepłe noce spędzamy tylko pod gołym niebem, łóżka Indulgence to nasz najlepszy wybór i zakup od wielu lat! 6 sezonów spędzonych na tych zbiornikach to prawdziwa magia. Ryby biorą zawsze w tych samych godzinach, bez względu na porę roku. Bywa i tak, że łowimy te same ryby kilka razy w ciągu miesiąca.






Nęcenie ma znaczenie

Musimy pamiętać o tym, że to co wsypiemy do wody, niestety już nie wyjmiemy. Młodzi karpiarze muszą być świadomi tego w jakich ilościach nęcić, w szczególności tak małe łowiska.  Na wodach o bardzo dużej presji, każdy wsypie coś od siebie do wody, a nie koniecznie to co zostanie wrzucone, zostanie przez ryby wyjedzone. Bardzo często zdarza się, że wrzucony pokarm w zbyt dużych ilościach, zostanie omijany przez ryby szerokim łukiem, ponieważ dla niej jest to nienaturalne.

Co znajduje się na dnie ?

Kolejnym kluczowym elementem jest zbadanie dna. Do tej czynności nie musimy posiadać echosondy. Wystarczy nam wędka z markerem, który pozwoli nam dowiedzieć się jaką mamy głębokość i ciężkarkiem, za pomocą którego będziemy w stanie określić z jakiego rodzaju dnem mamy do czynienia. Rozróżnić możemy to bardzo łatwo. Jeśli podczas podwinięcia nadmiaru plecionki naszego marker czujemy, że ciężarek zapadł się, to mamy do czynienia z dnem o mulistym charakterze. Nie czując żadnego oporu na blanku podczas podciągnięcia, to dno z pewnością jest twarde i żwirowo-piaszczyste. Czując na blanku naszego wędziska delikatne drgania to z pewnością kamienie, małże i inne skorupiaki. Rośliny rozpoznamy poprzez zaczepianie się ciężarka i po chwili uwalnianie. Niby takie banalne, ale posiadając tę wiedzę to połowa sukcesu.

Wspomnienie jesieni

Dobra organizacja podczas szybkiej nocki to podstawa. Znając zbiornik i miejsca w których łowimy, w domu przygotowujemy przypony i małe, ale bardzo odżywcze siateczki PVA. Spoglądam jeszcze raz na bagaże w bagażniku i upewniam się, że wszystko zostało zabrane. Jesień to pora roku, w której musimy zabrać trochę więcej bagaży niż latem, pamiętajmy o własnym zdrowiu zabierając ze sobą ciepłą odzież. Namiot z narzutą i piecyk utrudnia nam transport przez las, ale w chłodne noce to konieczność. Mieszkamy z Michałem bardzo blisko siebie, więc na ryby podróżujemy zawsze jednym samochodem. Po dotarciu na wybrany wcześniej zbiornik i krótkiej konsultacji, ustawiamy wędki w kierunku płytszej partii wody. Od samego rana świeciło słonko i dogrzewało swoimi promieniami wodę. Zakładamy nasze ulubione przynęty na włos, zapach wcześniej zadipowanych przynęt pobudza już nasze zmysły węchu. Po zarzuceniu zestawów z woreczkami PVA, kobrą donęcamy nasze miejsca małą ilością kulek ok. 6 do 10 szt na zestaw. Łowimy bardzo blisko twardych zaczepów, w pobliżu powalonych do wody drzew, dlatego ustawiamy nasze hamulce dosyć topornie. Uchwyty Butt Lock sprawują się w takich sytuacjach znakomicie, uniemożliwiając ściągnięcie wędki z podpórek po energicznym braniu. Praktycznie przez całą noc nie spaliśmy, rozmawiając o planach na przyszłoroczny sezon i wspominając mijający. Bezchmurna, chłodna noc okrojona milionem gwiazd na niebie spowiła otaczający nas leśny klimat. O poranku Michał musiał mnie opuścić, wracając do pracy powierzając mi pod opiekę swoje wędki. Pochłonięty widokiem wschodzącego słońca z świadomością, że kompan wróci bardzo późnym wieczorem z kubkiem gorącej kawy w dłoniach delektowałem się widokami. Dzień minął w ciszy i spokoju, a tuż przed zachodem zacząłem zauważać karpiową aktywność w okolicach miejsc położenia zestawów. Tuż przed północą obudził mnie dźwięk sygnalizatora. Wybiegłem zaspany bez butów i widzę wygiętą szczytówkę mojego Pursuita do granic możliwości! Pełen emocji i ekscytacji podnoszę kij i staram zatrzymać się karpia przez kołkami. Walka była bardzo ciężka, lustrzeń przeciągnął mój zestaw przez trzcinowisko oraz korzenie, lecz leader i strzałówka Mono Snag Leader nie dały za wygraną. Bez tych elementów spinka byłaby zapewne gwarantowana. Karpia umieszczam w worku i wyczekuję na przyjazd Michała, który lada moment miał się zjawić nad wodą.


Michał po powrocie z pracy i wiadomości jaką odebrał ode mnie zwiększył obroty. Szybko pojawił się nad wodą, uzbroił swoje wędki i umieścił zestawy w obławianych wcześniej miejscach. Wspólnie zdecydowaliśmy, że nic nie zmieniamy z zestawami. Nie ma sensu kombinować z czymś co działa i przynosi pożądane rezultaty. Pełni nadziei i optymizmu czekamy na noc, spodziewając się karpiowej wizyty o określonych godzinach. Ta woda udowodniła po raz kolejny, że ma w sobie coś magicznego. Mieszkańcy tego zbiornika posiadają chyba jakiś grafik z rozpiską w jadłospisie, ponownie zaczynając żerować o określonych porach. Tej nocy doczekaliśmy się dwóch brań, które nastąpiły jedno po drugim w odstępie zaledwie kilkunastu minut. Scopex Squid oraz Key Cray na włosach naszych zestawów zadziałały jak magnes. Byliśmy zachwyceni ubarwieniem pięknych jesiennych lustrzeniu, które pozwoliły naładować nam nasze akumulatory, aby wrócić do swoich codziennych obowiązków.


Nabierając szacunku do otaczającej nas przyrody, nabieramy szacunku do samych siebie. Realizujmy swoje plany i marzenia, bo marzenia są po to, aby móc je spełniać. My, jeszcze dwa lata temu nawet nie pomyślelibyśmy, że jako tak młodzi ludzie będziemy mogli brać czynny udział w karpiowym życiu młodych testerów firmy Nash Tackle & Nash Bait. Dzisiaj jesteśmy przekonani o tym, że nigdzie indziej nie mielibyśmy takiej możliwości rozwoju jako karpiarze i ludzie wchodzący w dorosłe życie. Do zobaczenia nad wodą w zbliżającym się wielkimi krokami sezonie.


Dawid Wójcik i Michał Kępa

Dodaj komentarz